SOKOLIKI
Nadszedł długi "łykend" pogoda niepewna ale wcześnie rano zrywamy sie z betów pakujemy szpeja
w Tomka Seico i tniemy w Sokoły. Po drodze niespodzianka co wiocha to obrusy wywieszone na płotach, kwiaty
na drodze, kobiety sprzataja przed domami, co jest grane?
- Czy to dla nas. Juz jestesmy znani? - pyta Lary
Sytuacja wyjasnia sie w audycji radiowej, w której słyszymy głos jakiegos redaktorka, który niczym
dobry sprawozdawca sportowy w szalonym tempie
i emocją w głosie pieprzył:
- procesja zbliza sie wolnym tempem do kolejnego ołtarza.
Na przodzie widać
delegacje kółka różańcowego /mocherowych beretów/ze sztandarami w dłoni, tuż za nimie tnie ksiadz ubrany w żółte szaty - jak na lidera przystało. Ale proszę Państwa już z lewej strony szybkim tempem przemieszcza sie kościelny
,uwolił sie spod opieki wikarego, zwodem minął ninistrantów i już jest pod ołtarzem...rozpoczyna zbierac na tace/ składka członkowska/
juz wszystko wiemy dziś święto wiec Lary wcisnął gaz do dechy zeby przypadkiem nie trafic gdzieś po drodze na podobną LOVE PARADE /o dziwo nikt jej nie oprotestował/
a wtedy pewnie w skały dojechalibysmy po południu i dzień stracony.
Nasz plan przewiduje jak najwiecej wspinania więc
przenosimy sie z drogi na drogę.

Tomek kosi ZULU GULE VI 2+/3 NA TĘPEJ
Po dwóch dniach wspinania
na koncie Larego znalazły sie kolejne drogi do jego kolekcji które poprowadził RP.
Przekosił:
Margaryne VI.1+ na Tępej
ZULU GULĘ VI.2+/3 na Tępej
AMBROŻEGO VI.3 Na Krzywej Turni

Tomek na drodze AMBROŻY VI.3 NA KRZYWEJ TURNI
GRATULACJE -
oczywiscie to tylko kilka z dróg, które podczas tego wyjazdu padły.
Uf pogoda nam dopisała zaraz po wyjeździe zaczyna padac w Sokolikach- znów mamy szczęście do pogody.