PODSUMOWANIE SEZONU 2007 ... czyli dobrze żarło i przy korycie zdechło.


Skończył sie 2007 rok...
Wiec czas jest aby usiąść i go podsumować. Klubowo, wspinaczkowo, indywidualnnie.
Siedzę miedzy czterema ścianami (niestety mieszkania). Przegladam newsy z całego roku to - najlepszy sposób, żeby o niczym nie zapomnieć, a co ważne znowu choc na chwile przenieśc sie w skały. Czytam, wspominam i powinienem być zadowolony ale zaczne od spraw klubowych...
ROB - Robert  Zarzecki
1.Scianka- rok zaczął się obiecujaco na ściance pełno ludzi w różnym wieku ale czym dalej ku wiosnie tym ludzi mniej i mniej. W drugiej częsci sezonu zupełne pustki. Czy to wina zakończonej emisji serialu Magda M który lansował wspinaczkę na sztucznej ścianie - wiele osób nam mówiło, że przyszło właśnie pod wpływem filmu!!- ach ta REKLAMA i wpływ MEDIÓW.
Może dlatego ze Tomek sie ożenił? (to tłumaczy tylko wykruszenie sie lasek:) sam nie bywałem regularnie wiec nie potrafię tego wyjaśnic.
Nie przybyło też regularnie wspinających się. Więc trzeba sie cieszyć z naszej trójki. Robert Puszek i Miłosz zaopatrzeni w buty z najwyższych półek robia stałe postępy na razie na panelu.Ubyła HANNA - no cóż chłopak nie lubi konkurencji w postaci scianki! Wielka szkoda miała dziewczyna zacięcie , predyspozycje i czuła klimat. Liczę ze zew gór sciągnie ja jeszcze na "DOBRĄ" drogę

2.Zawody - nie odbyły sie z braku czasu i rak do pracy - ale tu mam solidne wytłumaczenie - Wiktorek

3.Rozpoczęcie sezonu w skałach - zaczęło sie obiecujaco "TRÓJCA" Miłosz Rob i Puszek wypalili w skały (Żarki) juz pod koniec marca i tym samym... ZAKOŃCZYLI SEZON !!! Nic nie przekosili (przystawiali sie na dzień dobry do 6.2) i psycha im siadła. Przepraszam to nasza wina. Powinniśmy to my ich tam zabrac i wszystko pokazac, odpowiednio ukierunkować. Obiecuje ze stworzę wam taką szasnsę w kolejnym sezonie.

4. Zmiany na ściance - trochę wychodząc na przeciw korzystającym ze ścianki we wrzesniu trochę ja przebudowałem. Głównie zmieniłem kąt ostatniego skosu na nieco wiekszy i nakreciłem ponad 500 gniazd pod chwyty dzieki czemu stworzyłem dodatkowo kilka dróg na prostym panelu - wiec serdecznie zapraszam do koszenia.
Acha to jeszcze nie koniec zmian. Wkrótce wpadne tam z piłą po raz kolejny:)

Teraz trochę o moim sezonie. Pamiętam jak Krystian / tutaj pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do pełnej sprawności i na scianke:) dla Krystiana/ mówił mi że bede musiał przystopowac z treningim. Wiktor po przypaku mlecznym restuje . My sie wspinamy. To niemożliwe - tak myślałem! Poczatkowo wszystko szło dobrze ja trenowałem a Marta z Młodym była w domu. Jednak w miarę upływu czasu i zblizania sie sezonu skałkowego Wiktor coraz bardziej mnie absorbował, narastało zmęczenie i na trening już zabrakło czasu.Jedna. Z początkiem kwietnia po półtora miesiecznym przymusowym bezrobociu na ściance wypaliłem w skały. O tym co wyprawiałem w Sokołach nie bede pisał - szkoda czasu. Jednak wyjazd dał mi do myślenia a właściwie do myślenia dała mi "piramidka" Karola/Alpamayo Kalisz/. Po przeanalizowaniu sprawy, w dalszym ciagu bez treningu postawiłem na METODĘ STARTOWĄ budowania formy. Warunek był jeden - wyjazdy w skały. Tutaj przyszedł mi z pomaca synek, który nie protestował przeciwko wyjazdom, spaniu w namiocie i błakaniu sie poza szlakami w poszukiwaniu skał, a mogł miec - podczas pierwszego wyjazdu w skały skończył zaledwie 3 miesiące! Wracajac do metody startowej - u jej podstaw legło koszenie dróg w granicach swoich możliwości, bez napinania sie na ambitnych problemach. Dodatkowo nowy rejon dał mi możliwośc wspnania głównie OS. Wszystko działało jak trzeba forma rosła co czyłem w łapach i w GŁOWIE. Konsekwentnie nie przystawiałem sie do niczego powyzej IV.2. Tekst alternatywny Na to miał przyjsc czas w 2 połowie sezonu - lecz nie przyszedł! W momencie kiedy wróciłem do mocy z poprzedniego sezonu ale z duzo większym bagażem doswiadczenia i pokonanych dróg sezon sie załamał - chciałoby sie napisać "...cały misternie zbudowany plan w p...du".Od sierpnia nie wyjechałem juz w skały. Tym razem też dzieki Wiktorowi. Skończył chłop 5 miesiecy i juz nie chciał sie biernie przygladac z wygodnego posłanie jak sie "staruszkowie" wspinają. Z braku opiekunki musieliśmy zarzucic wspinaczkowe plany. Piszę musieliśmy bo oczywiscie wspinam sie z żonciš. I jak to w takich zwiazkach bywa razem się wspinamy albo razem wychowujemy. Nie chcšc denerwować Marty nawet nie pytałem czy mogę wyjechac sam. No raz spytałem. OdpowiedŸ cytuję "to moze ja pojade a ty zostaniesz!" wybiła mi głupie pomysły z głowy.Tu trzeba dodac ,że Marta po 12 miesiącach bez wspinaczki poczuła głód skały. Powoli zaczeła rozwspinanko a przy okazji 3 wizyty w skałach zrobiła swoją życiówkę VI.1 RP.Jak znajdzie czas na trening to ... sam jestem ciekaw kolejnego sezonu. Ja oczywiście mam plan już ułozony - pewnie jak to plan znowu nie wypali w 100%. Chciałbym kontynuować drogę którą obrałem w tym sezonie powoli ale systematycznie i metodycznie a co ważne na bazie regularnego treningu W GÓRĘ! Do zobaczenie w skałach.

Łukasz


PS 1 Podziękowania dla silnej ekipy pod wezwaniem Mariusza z Kalosza

PS 2
Brać się za trening żeby was sezon nie zastał jak zima drogowców.