ale..stało sie.
Choć Marta była zła jak osa jednak dała mi przepustkę na 2 dni od przewijania, karmienia, usypiania i nocnego czuwania. Wyladowałem z ekipą Alpamayo w Sokołach.
Widok na ośnieżone Karkonosze z Krzywej Turni
Czasu mało, formy nie ma ale w głowie jakby bardziej poukładane po 2 marnych sezonach. Czas zaczac wspinaczkę metodycznie - od podstaw.
Dzięki Karolowi, który realizuje swoja piramidke wspinamy się na V do VI+, żadnego bułowania sie na drogach poza moimi możliwosciami.
Obycia ze skałą, techniki mozna nabyć jedynie przez ilość pokonanych dróg a nie wielogodzinne patentowanie szesc ileś tam. Tak mówią mądrzy - wiec warto posłuchac.
NA wyjeździe padaja: na chatce: obok nyży V+ lewe prostowanie VI OS prawe prostowanie VI+. zemsta kłapouchego VI OS na sukiennicach: ryska tygryska V+ os rój Hektora VI
na Rysce Tygryska V+ os
oraz kancik V+ os na Jastrzebiej.
Nie obyło sie bez porazek. Oczywiscie na trzech oklapach i Erze - ale to juz ostatni raz.