SOKOLIKI 12.05.2008
Koleny weekend z zapowiadaną "wspinaczkową" pogodą. Larego nie musze dwa razy namawiać. Rob i Puszek też chcą w końcu trafic do "sanktuarium" wspinaczy w Sokolikach, wiec przystają z ochotą na ten wyjazd.
Zanim wyruszyliśmy, okazało sie, że młodzież ZASPAŁA!!! Zaspała na wyjazd w skały! Kamil był dzień wczesniej w operze (nie chciał powiedzieć co to za rejon i co przekosił:),a Robert zwyczajnie wyłączył telefon od Tomka myśląc, że to dopiero budzik.
Spóźnieni w komplecie zameldowalimy sie pod SZWAJCARKĄ .
Pogoda sprzyjała. Ludzi - przyzwoicie, wiec troche poużywaliśmy. Rob poprowadził Lewy kancik V oraz Środek Chatki VI na Chatce, a zaraz po nim zrobił to Kamil. Była to pierwsza droga ( Lewy Kancik V PP) Puszka poprowadzona z dołem.

Po przeniesieniu sie na druga stronę, Tomek postanowił połoić. Jednak zanim to zrobił poprzygladał sie "młodym " w akcji na Zemście Kłapouchego VI (Rob, Puszek), Lewym Prostowaniu VI i chatce Puchatka VI-.

Po mentalnym przygotowaniu (vide fotka) i dogrzewce na wymienionych drogach przystawiliśmy sie do ZAJĄCÓWKI. Wybraliśmy wariant trudniejszy. Po ustaleniu ograniczników (rysy) ruszyliśmy do walki. Zacząłem od falstartu, bowiem w 1 próbie po przejściu trudności poleciałem z klam! W dodatku wyprułem sie totalnie. Tomek po patentowaniu, pokonuje Zajacówke w 2 próbie. Zmobilizowało mnie to do jeszcze jednej równie udanej próby.

Na koniec wyjazdu Robek i Kamil męczyli Nitówkę VI na Sokoliku Dużym a Tomek zakończył dzień Margaryną na Tępej.